W ostatniej chwili

Rysunki:
Andrzej O. Nowakowski
Scenariusz:
Maciej Jasiński

W marcu 1919 r. na Węgrzech została przejściowo utworzona przez bolszewików Węgierska Republika Rad. W ciągu kilku miesięcy jej istnienia Węgrzy doświadczyli, co niesie ze sobą wprowadzenie komunizmu. Rozpoczęto nacjonalizację majątków ziemskich, upaństwowiono banki, sklepy, hotele oraz kamienice, wprowadzono cenzurę prasy, literatury i sztuki. Wojsko przekształcono w Armię Czerwoną i rzucono do walki przeciw sąsiadom. W kraju zapanował terror – powstała milicyjna Czerwona Straż, zaczęły działać trybunały rewolucyjne, a więzienia zapełniły się przeciwnikami politycznymi rządzących bolszewików. Szczególny strach siali tzw. Chłopcy Lenina – komunistyczna bojówka bestialsko mordująca swoje ofiary. Węgierska Republika Rad upadła w sierpniu 1919 r., ale pamięć o tym okresie na długo pozostała w Węgrach.

Dlatego wiosną 1920 r., kiedy Polska zmagała się z prącą na zachód ofensywą Tuchaczewskiego, na Węgrzech patrzono na to z narastającym niepokojem. Obawiano się, że Węgry mogą być kolejnym celem bolszewików. Państwo było jednak tak osłabione postanowieniami traktatu w Trianon, że węgierski sztab jasno informował, iż wojsko nie powstrzyma bolszewickiej inwazji. W tej sytuacji zdecydowano się każdym sposobem wesprzeć walczących Polaków, bowiem ich zwycięstwo odsuwało groźbę ataku bolszewickiego na Węgry. Wysłaniu oddziałów węgierskich na polski front sprzeciwiła się jednak wroga Polsce i Węgrom Czechosłowacja.

Należało więc szukać innego sposobu. Już w maju 1920 r. węgierski minister obrony nakazał w trybie pilnym oddanie wojsku polskiemu wszystkich węgierskich zapasów amunicji, a w czerwcu rząd w Budapeszcie podpisał umowę z firmą Manfred Weiss na dostawę m.in. 38 milionów nabojów karabinowych. Amunicję te trzeba było jak najszybciej dostarczyć Polakom.

Serwis wykorzystuje pliki cookies Więcej informacji