Listopadowe dni

Rysunki:
Jacek Michalski
Scenariusz:
Maciej Jasiński

Pod koniec października 1918 r. pewność militarnej klęski na froncie zachodnim nie była jedynym problemem rządu w Berlinie. Poważnie obawiano się również tego, co działo się na wschodnich ziemiach zajmowanych przez wojska niemieckie. Niemieckim generałom sen z powiek spędzała zwłaszcza groźba wybuchu polskiego, antyniemieckiego powstania. W ocenie Niemców mogło ono się przerodzić w rewolucję oraz zarazić ideami bolszewickimi i tak już coraz częściej buntujące się wojska niemieckie, stacjonujące na ziemiach polskich. Nadzieją na powstrzymanie powstania i rewolucji w oczach Niemców okazał się więziony w Magdeburgu Józef Piłsudski.

31 października w celi byłego komendanta 1. Brygady pojawił się pułkownik Harry Kessler, który przywiózł konkretne propozycje – uwolnienie i powrót do Warszawy w zamian za niedopuszczenie do powstania lub ewentualnej bolszewickiej rewolucji. Piłsudski przystał na ofertę – zapewnił, że niepodległa Polska nie rozpocznie wojny z Niemcami o ziemie zaboru pruskiego, ale jeśli otrzyma je od zwycięskiej ententy, to nie odmówi ich przyjęcia. Nie zgodził się na podpisanie jakiejkolwiek deklaracji lojalności. Warunki te były nie do zaakceptowania dla władz niemieckich. Szybko jednak okazało się, że muszą je przyjąć.

W Niemczech wybuchła rewolucja, cesarz Wilhelm II abdykował, a władzę przejęli socjaldemokraci. W tej sytuacji większym zagrożeniem dla niemieckich generałów było widmo buntów i rewolty w stacjonujących w Polsce pułkach. Jedyną osobą, która mogła opanować sytuację i nie wykorzystać tych okoliczności przeciw Niemcom, był Piłsudski. 9 listopada wieczorem brygadier w towarzystwie pułkownika Kazimierza Sosnkowskiego wsiadł do specjalnie podstawionego, jednowagonowego pociągu do Warszawy. Wyruszał w najważniejszą podróż życia.

Serwis wykorzystuje pliki cookies Więcej informacji